Say Something to blog z opowiadaniami o tematyce slash/shōnen-ai. Znajdują się tutaj opowiadania autorskie, fanfiction z Naruto, Harry'ego Pottera i inne treści. Gry do bloga: 1, 2, 3, 4.

7.2.18

Ti amo

*enjoy

- Meeeeeelaaaniaaaaa…
- Hm – odpowiada jej ciche westchnięcie po drugiej stronie słuchawki.
- Mela.
- Co się stało?
- Mel.
Westchnięcie tym razem jest dłuższe.
- Sandra, pysiu, jestem za ścianą. Wystarczy, że wstaniesz z kanapy i…
- Mel – przerywa jej – czy, czy ja usnęłam…
- W kawiarni? – Melania dokończa – Tak. – Jej głos zdradza zmęczenie.
- Meeeeeeel przeeeeepraaaaaszaaaaam – coś uderza w słuchawkę co może świadczyć tylko i wyłącznie o tym, że Sandra właśnie zarzuciła sobie poduszkę na głowę.
- Sandra…
- Jesteś złaaaa… nie chciałam, ale tam było tak…
- Chodź do mnie – za głosem Melanii kryje się jakieś ciepło, jakiś uśmiech.
Sandra rozłącza się niechętnie i rzuca telefon na fotel obok. Podnosi się do siadu i wzdycha cicho widząc, że wciąż ma na sobie biurowe ubranie. Tak. To wciąż wtorek. Jej prawy rękaw wciąż ma na sobie plamy po tym jak potknęła się na schodach w pracy i rozlała kawę dyrektora. Kolano nadal pulsuje tępym bólem po uderzeniu w kant schodka.
- W dodatku usnęłaś na randce – mamrocze do siebie cicho, ze złością rozpinając kamizelkę i rzucając ją na fotel.
Wstaje wreszcie z kanapy i idąc do pracowni Melanii, myśli o tym jak bardzo jej proste blond włosy muszą być rozczochrane i jak jej makijaż pewnie jest rozmazany, i jak w tej chwili marnie wygląda. Zatrzymuje się w drzwiach. Nie musi nic robić, aby Melania ją spostrzegła.
- Cześć piękna – Mel mówi z malutkim, łagodnym uśmiechem.
Sandra zarumienia się lekko i myśli przez chwile, że właśnie w tych słowach zawiera się cała Melania. Cała jej drobniutka, malutka osóbka o wielkich zielonych oczach i jeszcze większych, cięższych okularach, i jeszcze większym sercu.
- Chcesz zobaczyć mój nowy projekt? – pyta cicho, poprawiając okulary na nosie.
Sandra przemierza pokój w dwóch krokach i od razu znajduje miejsce na kolanach Melanii. Spogląda na rysunek na laptopie. Śpiąca osoba na kanapie to zdecydowanie ona, ale przynajmniej trzy razy ładniejsza. Melania zawsze umiała ślicznie sportretować światło odbijające się na każdej możliwej powierzchni.
- Mel to jest piękne – mówi nie odrywając wzroku od obrazu.
- Dla ty taka jesteś.
- Na pewno tak nie wyglądałam.
Melania śmieje się cicho, głaszcząc blondynkę po plecach.
- Nom. Śliniłaś się na poduszkę.

Czytelnicy