Say Something to blog z opowiadaniami o tematyce slash/shōnen-ai. Znajdują się tutaj opowiadania autorskie, fanfiction z Naruto, Harry'ego Pottera i inne treści. Gry do bloga: 1, 2, 3, 4.

14.9.14

Piekło, które spadło z Nieba_Rozdział 17

Hmmm... Selent bardzo dziękuję za komentarz. To bardzo miłe co napisałaś. Dobrze jest wiedzieć, że jednak kogoś interesuje to co piszę. Ostatnio mam problem ze znalezieniem czasu i cierpliwości do tego opowiadania, dlatego znów robię dłuższą przerwę, ale postaram się zmotywować i jednak, znaleźć chwilkę czasu, jako że powoli zbliżam się do 20 rozdziału. Przepraszam, bo wiem jak bardzo czasami denerwuję z tymi przerwami, nigdy nie byłam systematyczna :).
Dedykuję ten rozdział Tobie Selent, w odpowiedzi na komentarz i serdeczne podziękowanie, i mojemu codziennemu, najbliższemu aniołowi - Kami.
enjoy*

Położyłem się na zielonej trawie i w tej pozycji przyglądałem się chmurom. Były to  śnieżnobiałe baranki, każda z nich miała inny kształt. Zamyśliłem się. Przed moimi oczami przelatywały wszystkie wspomnienia. "Odpowiedz sobie na swoje uczucia, a dowiesz się odpowiedzi na pytania." Zamknąłem oczy z bólem. Słowa Matta wciąż obijały się o moją czaszkę.
"Dlaczego ONA nie żyje?!" Co mógł mieć wtedy na myśli? Czego jeszcze nie wiem o sobie? Kim jest ona? Dziewczyna , która umarła, czy może przeze mnie ucierpiał ktoś jeszcze? Aż wreszcie, czy ta rozmowa w ogóle się odbyła, czy to tylko wymysł mojej wyobraźni? Przypomniałem sobie ten jeden moment podczas moich urodzin, kiedy leżeliśmy pod drzewem.
Przypomniałem sobie jego twarz z wyrazem anielskiego spokoju. Otworzyłem oczy i zobaczyłem dwa, świecące migdały wpatrujące się we mnie. Znów leżeliśmy pod tym drzewem. Uśmiechnął się do mnie. Nachylił się i dotknął ustami moich warg. Zamknąłem oczy i przez chwilę znów czułem jego usta na swoich, jego zapach i obecność. Jednak to nie było prawdziwe, a ja wciąż leżałem w iluzjonistycznym świecie wpatrując się w chmury. Westchnąłem spokojnie.
"Ile bym dał by móc dostać odpowiedzi na swoje pytania..." - westchnąłem. Przewróciłem się na drugi bok a moja wyobraźnia znów pokazała mi obrazy. Patrzyłem w górę, myśląc o śmierci. Ze wszystkich stron otaczała mnie woda i ciemność. Otworzyłem usta, powoli wypuszczając bąbelki powietrza, a kiedy mam nabrać wody do płuc, nagle pojawia się ktoś i przyciska usta do moich. Nabieram powietrza. Potem obejmuje mnie szczelnie ramionami i wypycha na powierzchnię. Daje mi swoją ciepła kurtkę i bierze na plecy.
Przez chwilę znów czuję jego ciało ściśle przylegające do mojego. Następne wspomnienie. Budzę się z rana i przyglądam mu kiedy śpi, a on otwiera oczy śmiejąc się. Przewraca mnie na plecy przygważdżając do łóżka i całuje. Bezwiednie podnoszę dłoń do ust. Siadam gwałtownie czując coś dziwnego w głowie. Po chwili uczucie powtarza się. Jakby ktoś uderzył mnie deską w czaszkę, tyle że nie czuję bólu a otępienie i pulsowanie, które coraz bardziej się nasila.
Pochylam się chowając głowę między kolanami. Słyszę kliknięcie i wrażenie zanika. Otwieram oczy i zdziwiony zauważam, że wejście do mojego umysłu stoi w płomieniach. Zrywam się na równe nogi i podbiegam najbliżej ścieżki jak tylko mogę, aby nie przekroczyć linii. Dom na końcu ścieżki zapada się.
- Freyr! - przekrzykuję trzaski płomieni.
Jednak nie słyszę odpowiedzi. Zamykam na chwilę oczy i przeszukuję umysł w poszukiwaniu jego obecności. Nie czuję nic, jakby go tam nie było.
- Freyr!! - próbuję po raz drugi, jednak bez skutku - Freyr - mówię płaczliwym głosem motając się koło wejścia.
Zaciskam powieki i staram się uspokoić. To nic nie daje. Zaczynam oddychać niespokojnie w panice. Pierwsza dawka adrenaliny rozpływa się po moim ciele. Ciało walczy z umysłem, aż wreszcie poddaje się mu całkowicie. Moje serce zwalnia do kilku uderzeń na minutę. Przez chwilę czuję tępy ból z tyłu głowy. I wiem już co mam zrobić. Prostuję się, otwierając oczy.
Biorę głęboki oddech i robię pierwszy krok w płomienie. Na początku czuję gorąco parzące moją skórę i lekkie szczypanie. Adrenalina krąży coraz szybciej w moich żyłach. Z każdym krokiem czuję coraz mniej bólu, aż wreszcie płomienie jedynie muskają moją skórę nie wyrządzając jej szkód. Po chwili ogień wybucha kolorem niebieskim. Przyspieszam. Na końcu ścieżki stoi wielka, drewniana chata. Bez wahania wywarzam spróchniałe drzwi i wbiegam do środka. W twarz uderza mnie fala gorąca. W tym miejscu nic nie działa na płomienie, które bez problemu trawią moje ciało.
Biegnę przed siebie. Przecież i tak nic nie czuję, tylko zimno i spokój umysłu. Wzrok wyostrza się. Z łatwością docieram do "kryształowej sali", która teraz rozpada się w kawałki. Moje ulubione pianino jest tylko kolejnym kawałkiem podpałki. Krzywię się na powrót niekompletnych wspomnień. Ktoś grający na tym instrumencie. Miał złote włosy, połyskujące w świetle dnia.
Nie mogę przypomnieć sobie twarzy. Następne wspomnienie. Chowam się pod biurkiem. Mój umysł wypełnia głośny płacz. Wspomnienia są nie kompletne i zamazane. Słyszę krzyk dziecka. Coś ciężkiego upada na podłogę. Krzyk cichnie, szloch robi się głośniejszy. Jasność. Stoję w ogromnej, palącej się sali. Nie wiem co wywołało ten nagły powrót wspomnień. Rozglądam się za znajomą sylwetką.
Z dziwnie wyostrzonym wzrokiem, szybko odnajduję go na końcu sali. Chwiejnym krokiem powoli przesuwa się na przód. Zrywam się w jego stronę jednak jakaś siła zatrzymuje mnie w połowie kroku. Patrzę pod nogi i zauważam węże owinięte wokół moich kostek, niczym żelazne łańcuchy. Sięgam do nich, próbując je rozplątać, jednak zaciskają się metalowymi opaskami wokół moich rąk i klatki piersiowej. Miażdżą moje żebra i płuca. Wykręcam się w bólu. Widzę błysk metalu i słyszę świst. łańcuchy ustępują. Otwieram oczy i widzę przed sobą sylwetkę Freyra.
Oddycham głęboko z bólem. Jego oczy są całe czarne, a po policzkach spływa mu krew w zamian łez. Nie wygląda dobrze. W jednej ręce ma sztylet, drugą trzyma się za zakrwawiony bok. Jego bluzka zrobiła się ciemna od potu i przykleiła się do szybko unoszącej się i opadającej klatki piersiowej. Klęczy, cały się trzęsąc. Widać że nie ma siły stać.
- Wynoś się! - warczy. Pierwszy raz słyszę jego głos. Jest ochrypły, głęboki i brzmi bardzo gardłowo, jakby nie odzywał się przez lata. - Uciekaj! - krzyczy popychając mnie w stronę wyjścia. Podpiera się ręką, aby nie stracić równowagi.
- Nie idę bez ciebie - odpowiadam, podnosząc się.
- Dam sobie radę - warczy.
- Spójrz na siebie. Nawet nie możesz ustać na nogach - krzyczę w złości.
- Spójrz na siebie - szepcze załamującym się głosem, podnosząc wzrok.
Odwracam się i zauważam lustro na ścianie. Moje źrenice są pionowe.  Ubrania porwane i na w pół spalone, W wielu miejscach nie mam skóry na rękach i nogach. Płomień powoli trawi moje ciało i duszę. Podnoszę dłonie do nadpalonej twarzy. Zamykam oczy, zaciskając pięści.
"Sen odzwierciedleniem naszej duszy" - słyszę głos Freyra. Nie brzmi jak ten zakrwawiony, na w pół leżący na podłodze Freyr. Otwieram oczy i z całej siły uderzam w srebrzystą powłokę. Kawałki szkła rozbryzgują się na boki. Patrzę na chłopaka siedzącego na podłodze. Podnosi głowę i uśmiecha się do mnie. "Dobra robota" - słyszę, po czym upadam na kolana. Wszystko w koło zmienia się.
Odrzucam głowę do góry i uśmiecham się. Czuję jak po moich palcach spływa szkarłatna krew, kapiąc na dywan. Znajduję się przed rozbitym oknem w pokoju Izzy. W okół leżą rozbite kawałki szkła Odwracam głowę w jej stronę. Jest przerażona, tak jak wcześniej, patrzy na mnie, a jej ręce trzęsą się.
- Zagramy w grę? - pytam czując jak słone łzy spływają mi po policzkach.
Jej twarz zmienia się, policzki rozrywają w demonicznym uśmiechu. Rzuca się w moją stronę z nieludzkim krzykiem. Zamykam oczy. A gdy je otwieram, znów znajduję się w kryształowej sali.  Płomienie otaczaj mnie wokoło. Uśmiecham się przez łzy, patrząc na zapadający się sufit.

6 komentarzy:

  1. Oi! Chciałabym zaprosić do udziału w konkursie blogowym!
    subete-no-anata-yaoi-stories.blogspot.com/2014/09/konkurs-fanfiction-otwarty.html

    Za pierwsze miejsce otrzymasz 20 komentarzy na swoim blogu, dożywotnią reklamę na Snays i wiele innych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie wezmę udziału w konkursie. Ale dziękuję za informację.

      Usuń
  2. Kiedy kolejna część?
    Anukisse

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, staram się 'popędzać' Ayumi z terminem, ale nie zawsze się udaję, więc myślę, że za 2-3 tygodnie notka już będzie :)

      Usuń
  3. Krótki, dobry rozdział. Chciałabym jednak, abyś pisała trochę dłużej.

    OdpowiedzUsuń

Czytelnicy