Say Something to blog z opowiadaniami o tematyce slash/shōnen-ai. Znajdują się tutaj opowiadania autorskie, fanfiction z Naruto, Harry'ego Pottera i inne treści. Gry do bloga: 1, 2, 3, 4.

2.6.13

Piekło, króte spadło z Nieba_Rozdział 6.1

Hmmm... raczej notki nie będą dodawane w równych odstępach czasowych Kami. Przyzwyczaj się do tego.
Dziś daję tylko część pierwszą, bo Kami mi żyć nie daje i kopie mnie ostro w rzyć, oj ciężki mój los... Części będzie trzy może cztery? druga może pojawić się już za tydzień, jeśli dopisze mi wena i szczęście.

*enjoy!


Obudziłem się w windzie. Taaaaaaaaa... w windzie. W towarzystwie kilkunastu, pustych butelek piwa. Dosyć trudno jest mnie upić, zwłaszcza że swoje początki w picu zaczynałem w wieku 4 lat. Spokojnie uśmiechnąłem się na wspomnienie wczorajszych zabaw. Usiadłem bez najmniejszego problemu. Jeśli chodzi o kac, to on mnie nie dotyczył. Spojrzałem na swoją rękę, czytając zdanie napisane ostro, różową szminką. Dotyczyło one tego, żebym zadzwonił w jak najbliższym czasie. Zdałem sobie sprawę z tego, że leżę tu półnagi z rozpiętym rozporkiem. Potrząsłem głową, śmiejąc się. Warto czasem się zabawić, tak dla urozmaicenia dnia. Rzuciłem wzrokiem na telefon, który trzymałem w ręce. Była trzecia nad ranem, a na mojej tapecie zamiast zwyczajowego drzewa (tak miałem drzewo na tapecie) były dwie namiętnie całujące się postacie. Szybko zdałem sobie sprawę z tego, że jedną z nich byłem ja, a drugą najprawdopodobniej dziewczyna, z którą zostałem na dłużej w windzie. Roześmiałem się przeglądając zdjęcia ze wczorajszej popijawy. Dobrze, że ani Luka, ani Barbary nie było w domu. Wstałem, biorąc w dłoń jedyną butelkę z niedokończoną zawartością. Wcisnąłem przycisk parter i zjechałem na dół. Ruszyłem powoli do kuchni, odczuwając lekki ból głowy. Wszedłem do kuchni i zobaczyłem Nicka. Spojrzał na mnie z nieprzytomną miną i zatoczył się lekko. Musiał się nie dawno obudzić. Uśmiechnąłem się i podszedłem bliżej. Uderzyłem go w policzek, a potem oblałem zimną wodą.
- Obudziłeś się już? - spytałem patrząc na niego.
Zabrał z mojej ręki piwo i wypił resztkę.
- Zapnij spodnie - mruknął niechętnie przyjmując do wiadomości, że butelka jest już pusta.
- A co? Aż tak bardzo to cię podnieca? - spytałem drwiąco
Głowa rozbolała mnie już o wiele za mocno jak na zwykły skutek picia. Uśmiechnął się.
- Nie... Już nie... Aż tak się nie upiłem.
 Zapiołem spodnie, skrzywiłem się brzydko i złapałem za skronie.
- Dobrze się czujesz? - spytał momentalnie poważniejąc.
Oparłem się o blat stołu.
- Taaa... - mruknąłem odrzucając głowę w tył - Zaraz mi przejdzie...
- Zaraz to będę musiał cię zbierać z podłogi. Brałeś tabletki?
Pokręciłem przecząco głową. Spojrzał na mnie oskarżycielsko.
- Robię się przez nie senny i chce mi się wymiotować... Oprócz tego one i tak nic nie dają.
Oparłem się o szafki i osunąłem po nich w dół, siadając po turecku i opierając głowę na rękach. Wyjął z szafki tabletki nalał do szklanki wody i podszedł do mnie. Dotknął mojej głowy. Jego dłoń była przyjemnie zimna. Usiadł obok mnie, podał mi tabletkę i szklankę, przytrzymując ją, bo moje ręce trzęsły się jak galareta. Połknąłem tabletkę, krzywiąc się jej gorzkim smakiem. Oparłem głowę o szafki. Nie miałem siły się podnieść. Nicklaus patrzył na mnie uważnie spod przymrużonych oczu. Zamknąłem powieki, przenosząc się w inny świat.
Stałem w tym samym miejscu, gdzie akurat siedzę i opierałem się tyłem o blat. Widziałem wszystko z góry, ale czułem jak ten , który stał oparty o stół. Patrzyłem na tańczącą przede mną dziewczynę. Poznałem ją od razu, to ta, którą widziałem na ulicy, to ta za którą szedł drugi ja, to ta, która płakała. Była jakby starsza, jednak jej rysy i ubiór nie zmieniły się. Była równie piękna co wcześniej. Jej oczy świeciły smutkiem i pustką. Uśmiechnęła się złowieszczo i zaśmiała słodko, przywierając do moich ust...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytelnicy